Miał być protest samochodowy, były tłumy osób w nielegalnym marszu. Moja chęć do dokumentowania wszelkich wydarzeń w czasach pandemii kończy się tam, gdzie zaczyna się tłum bezmaseczkowców, plujących na innych krzycząc „Bóg, Honor, Ojczyzna!”, stąd dosyć skromna relacja jedynie z okolic Ronda Dmowskiego. Jak co roku Warszawa zapłonęła zakazanymi racami i jak co roku policja ulotniła się, żeby nie drażnić narodowców swoim widokiem. Nie było żadnej reakcji na nielegalne zgromadzenie, na użycie rac, na brak maseczek. Polska policja potrafi jedynie pacyfikować kobiety i donosić do sanepidu.




















